Wrażenia słuchacza 

Tubę widać z daleka. Wygląda jak pień ogromnego drzewa. W październikowy poranek było wilgotno, ubrałam więc kalosze, kurtkę i podreptałam do leśnej filharmonii z pytaniem w głowie: czy to działa?

Rudniańska tuba estońska jest naprawdę ogromna, u wlotu ma chyba z 2 metry średnicy. Spokojnie zmieści się w niej rodzinka melomanów. Można usiąść z nogami opartymi o ścianę, albo położyć się wzdłuż. Warto mieć ze sobą ortalion, albo coś do siedzenia, w końcu do megafonu wchodzi się w butach, prosto z łąki. 

Widok na las. Z pułapu tuby zwisa jej stały mieszkaniec – pająk

Usiadłam w połowie tuby i nastawiłam ucha. Usłyszałam ptaki bliskie, tuż w choinkach widocznych z mojej miejscówki i ptaki dalekie. Usłyszałam szum wiatru w topolach, które stoją nieopodal. Było mi ciepło – drewno jest miłe, spokojnie – tuba jest postawiona z dala od ruchliwej drogi Wołów- Ścinawa. Pomyślałam: a gdyby tak posłuchać deszczu? A jaki odgłos wydaje spadający śnieg? Jak widać repertuar zmienia się każdego dnia. Będę przychodzić tu często.

Widok ze środka megafonu
Tuba stoi przy rudniańskim boisku

Warto przeczytać także: